W tekście nie brakuje akcentów obrazoburczych, ale święte oburzenie jest chyba nie na miejscu – chodzi o wątek religijnej dziewczyny, która uwięziona w burdelu, wielokrotnie gwałcona – załamała się psychicznie. Bluźni, bo straciła wiarę. Nie może znieść święconej wody i widoku świętych obrazów, bo nikt nie pospieszył jej z pomocą. Za tą postacią kryje się szyderstwo zbuntowanej pisarki ze społeczeństw, które wyznając chrześcijaństwo bądź też odwołując się do chrześcijańskich korzeni – tolerują prostytucję i przymykają oczy na handel ludźmi.