Maya Deren dokonała wyczynu przedstawienia haitańskiego kultu wudu, nie w sposób antropologiczny - jako "reliktu prymitywnej ignorancji i archaicznej spekulacji" (S. Hartland) - ale będącego doświadczonym i zrozumiałym wtajemniczeniem w misteria zharmonizowania człowieka z samym sobą oraz z kosmicznym procesem. Szczególne zainteresowanie wudu wynika z faktu, że zbieranina wysiedleńców, wygnana z różnych ojczystych krajów Afryki do karaibskiego piekła Hispanioli, gdzie Hiszpanie zdążyli już wyniszczyć całą miejscową ludność indiańską, dzięki własnej duchowości, na tyle na ile pozwalało oddzielenie od tradycji przodków, była w stanie wskrzesić te odwieczne symboliczne formy.