"Zamknięty w czterech pokojach przestałem kopiować, zwinąłem cały "majdan" i - zacząłem się bać, zwyczajnie bać. Nie pamiętam, czy się spociłem i czy drżały mi ręce. Przypominam sobie tylko, jak intensywnie myślałem, szukając wyjścia z pułapki. Chodziłem od okna do okna w jakiejś bezwiednej nadziei, że któraś z krat nie została starannie zsunięta. Niestety, wszystkie były zamknięte."