To nie jest opowieść o miłości i związkach wyglądających jak w reklamie margaryny. To opowieść o ludziach, którzy wstają rano i zakładają maski, a następnie zrzucają je tylko wtedy kiedy ich ciała wyginają się w łuk, a oni dochodzą kolejnymi falami. To korowód kobiet, które bez względu na to jak grzecznie i niewinnie wyglądają potrafią zamienić się w gwiazki porno, bo dopiero leżąc z rękami związanymi t-shirtem czują się tak wolne od oczekiwań i społecznej presji jak nigdy wcześniej.