"Sławiono je w wierszach i ośmieszano w satyrach. Nazywano delegatkami piekła i ...aniołami. Kategorycznie stwierdzano, iż igrzyska z udziałem dam byłyby "niewykonalne, nieestetyczne i niewłaściwe" i ... wielokrotnie wieńczono je najwyższymi olimpijskimi laurami. Jak wyglądałaby londyńska olimpiada bez Franciny Blankers-Koen, rzymska bez Wilmy Rudoplh, montrealska - bez Nadii Comaneci?"