„Lekki wiatr przeciągał nad oceanem, marszcząc Pacyfik w szerokie, łagodne fałdy, które miękko, pieszczotliwie podsuwały się pod szary dziób transportowca. Ogromny „Wakefield” niewiele sobie jednak robił z tych umizgów fal. Rozcinał je brutalnie w dwa wachlarzowate grzebienie, zmieniał w białe, kipiące i zbełtane bryzgi, odrzucał na boki, spychał wzdłuż stalowych burt dwustumetrowego kadłuba i zostawiał za rufą w spienionej smudze kilwateru, kreśląc długą bruzdę drogi w oceanie. Kadłub kolosa drżał delikatnym rytmem potężnych maszyn pędzących ogromny statek ku dalekim Hawajom."