Wbrew temu co sądzono, Paul Rodgers nigdy nie usiłował zastąpić czy naśladować Freddiego Mercury'ego. Wokalista pozostał na scenie sobą, robił to, co potrafił najlepiej, wzbogacając muzykę Queen elementami własnego stylu i własnej indywidualności. I nawet ci, którzy uważali dorobek zespołu za świętość, zdali sobie sprawę, że Paul jest artystą o niepowtarzalnej osobowości i wyjątkowej scenicznej charyzmie. Wykonując podczas koncertów zarówno repertuar Queen , jak i innych zespołów, wokalista bez trudu przekonał do siebie tę część publiczności, która odnosiła się do niego z ciekawością, i z podejrzliwością.