Gdy piszę te słowa, Euro 2012 dobiega końca, co pewnie tyleż samo osób zmartwi, co ucieszy. Biało-czerwony szał opadł już kilkanaście dni temu, a w sklepach kwitną wyprzedaże z kwiecisto-stadionowym logo UEFA. Polsko-ukraińskie pięć minut na tle kontynentu właśnie się kończy i przyjdzie czas na podsumowania, liczenie zysków i strat i głęboki oddech przed Olimpiadą.