Niegdyś świat wypełniony był biesami, czartami, demonami, kusicielami, kadukami, kusymi, wszelakimi kuriozami a osobliwościami. Jezuita ks. Franciszek Bohomolec (1720-1784) obliczał, że w owych dawnych czasach na każdego śmiertelnika przypadało 11 tysięcy czartów! A największą pociechę mieli diabli ci z czarów - Lucyfer kazał swoim hufcom czarami ludzi potajemnie kaptować. W czarostwie prym wiodły niewiasty, owe „naczynia pełne demonów” (Młot na czarownice, 1489). Zaprzysiężona diabłu czarownica wykonywała najróżniejsze praktyki, „sobie pożytku przywodząc, drugim ludziom psując”, przymawiając czartowskie słowa (czyli zaklęcia). Cała Polska „tak się zagęściła czarownicami, że na posiedzeniach i schadzkach zwyczajnych o żadnej materii więcej nie było słychać, jako o czarownicach”.