Jeśli Sorokin ma rację i rzeczywiście na naszych oczach wahadło dziejów zaczęło wychylać się w kierunku tradycyjnych wartości duchowych, to dziwnym zrządzeniem losu znaleźliśmy się dziś w awangardzie cywilizacji zachodniej. Musimy jedynie wyrzucić z naszych głów tezę, że ta część Europy jest regionem peryferyjnym, po którym jeszcze raz musi przejechać walec historii, by zaprowadzić normalność. Tezę, że chcąc reformować nasze państwo i rozwijać gospodarkę, musimy przyjąć cały dorobek kulturowy Zachodu, w tym także pustkę konsumpcjonizmu. Przeciwnie, nasza sytuacja jest o niebo lepsza, niż zakładają zwolennicy tego poglądu. Stokroć dogodniej jest bowiem budować silne państwo i mocną gospodarkę na zdrowych podstawach społecznych, niż żyć w poczuciu konieczności zapadania się w grzęzawisko hiperkonsumpcjonizmu. Odwagi, przyszłość jest tu!