Bronisława Rychter-Janowska zmarła w Krakowie w roku 1953 w całkowitym zapomnieniu. Nikt nie interesował się jej obrazami ani nią samą. Nikt nie zorganizował pośmiertnej wystawy. I nie ma się co dziwić, w 1953 roku nie można było spokojnie pokazać jej obrazów i drzeworytów, bo ludzi płakaliby na takiej wystawie ze wzruszenia. Cóż bowiem jest na tych obrazach? Sama artystka skreśliła swój artystyczny program jednym zdaniem, co najważniejsze jest to zdanie malarki prawdziwej, wrażliwej na formę i technikę, malarki która ma za sobą dobrą szkołę pejzażu. Zdanie to starcza za całe wielostronicowe manifesty różnych awangardowych durniów i brzmi: Ulubionym moim tematem jest czar dworu polskiego oraz problem oświetlenia słońcem i lampami.