Od XVII stulecia aż po mniej więcej lata siedemdziesiąte XX wieku w Holandii sprzątano wręcz maniakalnie. Cudzoziemscy podróżni odwiedzający kraj z zachwytem, choć nierzadko i z przerażeniem, donosili o panującej w nim obsesji czystości, idolâtre excessif. Opisywali oni groźne służące przenoszące na plecach gości w zabłoconych butach, nieustanne mycie fasad domostw i chodników oraz sterylność obór, w których krowom miano rzekomo podwiązywać ogony, by nie brudziły nimi pobielonych ścian. W żadnym innym kraju do kwestii porządku nie przykładano w tym czasie podobnej wagi. Polerowano wciąż domowe sprzęty, ścierano kurze i zamiatano.