Zbigniew Herbert sugerował, aby pierwsze godziny w nowym mieście poświęcić na spacer zaplanowany wedle zasady „prosto, potem trzecia w lewo, znów prosto i trzecia w prawo”. Ważne, by dać się ponieść miastu, dać się ponieść marzeniom. Ich tkankę tworzy bowiem ten sam budulec. Są nim pragnienia i lęki. Te ostatnie łatwiej znikają, gdy wtopimy się w tłum, popłyniemy bez celu, zamiast planować i kalkulować. Gdy posłuchamy wiekowych historii i przyjrzymy się ich bohaterom. Trzecią można ewentualnie zamienić na drugą, a prosto na skos... Miasto – to widzialne na zewnątrz, to niewidzialne w nas samych – bez wątpienia poprowadzi nas do celu.