"...Do chwili napisania tych dwóch opowiadań o Czajkowskim nigdy nie zajmowałem się przeszłością. Wraz z opowiadaniem Jak kupowano las wydarzenia minionych dni przemożnie wtargnęły w moje życie duchowe i literackie. Narodziny tego opowiadania łączą się w pewnej mierze z pragnieniem przywrócenia sprawiedliwości; zamierzałem jednak oddać tu należne nie tyle Czajkowskiemu, ile wspaniałej rosyjskiej kobiecie, Nadieżdzie von Meck, z domu Frołowskiej, która pierwsza dostrzegła wielkiego twórcę w osobie wyszydzanego przez znawców i krytyków skromnego profesora konserwatorium.