Życie pod władzą radziecką toczyło się podziemnym nurtem, w skromnych mieszkaniach, w ciasnych kuchniach – tam spotykali się dysydenci, nie ci z pierwszych stron gazet, ale zwykłe „mrówki”, działające w samizdacie, rozpowszechniające zakazaną literaturę i zakazane idee. Bohaterowie Ulickiej przeżywają miłości i osobiste dramaty, zaczytują się Doktorem Żywago, odkrywają Galicza, Okudżawę, Wysockiego, potem Brodskiego, a wszystko w cieniu bezdusznej państwowej machiny, w nieustannej obawie przed KGB. Jak to się stało, zdaje się pytać autorka, że ludzie, którzy potrafili wówczas zachować niezależność, żyli innym, „niesowieckim” życiem, w nowej rzeczywistości wszystko to zmarnowali, że nie wychowali następców?