Wiosną 1946 roku, po powrocie do Polski, nie zamieszkałem w rodzinnym Tomaszowie. Byłem tam tylko jeden dzień. Pamiętam, wychodziłem z pustego już dla mnie miasta na dworzec kolejowy drogą koło cmentarza. Przez rozbite macewy widziałem zapalające się właśnie światełka w oknach domów obok rozwalonego muru. I stało się tak, że wróciły do mnie tamte światła - światła szabasowych świec zapalanych przez mamę w piątek o zmierzchu i zdawało mi się, że słyszę głos nad otwartą mogiłą: - EL MOLEA RACHAIM...