Obznajomiony z poezją polski czytelnik dostrzeże w tomiku ,,Z babcią za rękę” coś nowego, odkrywczego a jednocześnie jakby znajomego. Wiersze z tego tomiku wpisują się bowiem w tradycję poezji rodzinnej, zapoczątkowanej słynnymi Trenami Jana z Czarnolasu i kontynuowanej w naszym, stuleciu chociażby przez Juliana Ejsmonda ( patrząc na moich synków) czy Juliana Przybosia ( wiersze dla Uty) . Nigdy wszelako jako przeciwwaga dla liryki ,,ojcowskiej” nie powstała u nas liryka ,,matczyna’ chociaż matka, jako temat, niejednokrotnie powracała w twórczości najwybitniejszych poetów. Z kolei pisanie wierszy dla wnucząt , wydreptywanie wraz z nimi ścieżek przez ogród poezji, to wynalazek naszej epoki. Tomik Karoliny Kusek jest wędrówką z babcią za rękę i zwrócenie uwagi wnucząt na piękno przyrody, uwrażliwiając ich na zapach, cierpienie, miłość, przemijanie.