Czy socjologia może wyjść poza ograniczenia nauki, która realizuje postulat neutralności aksjologicznej, stosując jedynie kwantytatywne metody badawcze i formułując jedynie ostrożne generalizacje? Czy może w ten sposób wskazać na pożądane stany przyszłościowe, dodatkowo określając jakie powinno stosować się środki do nich prowadzące? Czy socjologia bliska społeczeństwu i ludziom, którzy w nim żyją powinna się ograniczać tylko do deskrypcji i eksplikacji, rezygnując z roli wspomagania jednostek i grup społecznych w ich próbach realizacji takiego projektu, który byłby na miarę ich godności?Trudno zaprzeczyć, że społeczeństwo jest słabe moralnie, można by nawet stwierdzić, chore aksjologicznie. Tak więc uzasadnionym wydaje się także stosowanie w naukowym dyskursie i w odniesieniu do społeczeństwa myślenie w kategoriach działań terapeutycznych. Gdzie szukać pomysłów i sił do takich działań, aby pomóc nie tylko społecznikom i ludziom zaangażowanym w jego naprawę, ale także każdej jednostce, by poczuła się odpowiedzialna i niezbędna jednocześnie w tym procesie naprawczym? Jakich narzędzi do tego użyć? Jaką rolę odgrywać tu może wyobraźnia, a zwłaszcza ta, którą między innymi Charles Wright Mills określił mianem wyobraźni socjologicznej? Czy i jakie znaczenie ma także odważny postulat zastosowania pojęcia terapii i czy jest uzasadnione odnosić to pojęcie do społeczeństwa? Są to pytania, z którymi autor próbuje się mierzyć w swojej książce.