Robert Mazur przez wiele lat infiltrował przestępczą hierarchię kartelu Medellin. Skorumpowani bankowcy i biznesmeni – niektórzy do dziś mają duże wpływy w kręgach władzy na całym świecie – znali go jako Boba Musellę, zamożnego króla życia z mafijnymi koneksjami. Razem imprezowali w apartamentach hotelowych po tysiąc dolarów za noc, pili najdroższego szampana, jeździli rolls-royce’ami z opuszczanym dachem, latali prywatnymi odrzutowcami. Jednak pod garniturami od Armaniego i w neseserze Renwick bezgłośnie pracowały magnetofony, nagrywając obciążające dowody przestępstw.