Język jego wiersza, język w ruchu, język poruszający się wstecz i w głąb, i w poprzek, zapuszczający się do zakamarków, o których sam może już zapomniał, czy też z nagła (i raczej z rzadka) zagoniony przez Ficowskiego w kozi róg swoich możliwości, wychodzi z tych prób nie tylko zwycięsko, ale z nadwyżką, o której współczesnym mu poetom, całkiem świetnym poetom jego formacji, nie śniło się zbyt często. (z Posłowia Piotra Sommera)