- Pan z Wrocławia? O!, ja też ze Lwowa - taki dialog zaraz po II wojnie światowej nie był niczym niezwykłym na Dolnym Śląsku. Polacy, rozproszeni po całym świecie, tu znaleźli swoją bezpieczną - jak się z czasem okazało - przystań. I tutaj się zakorzenili, choć serce rwie się często nadal na Kresy, do lat dziecinnych, młodzieńczych.