Długo zadawałem sobie pytanie, po co komu jeszcze jedna książka o powstaniach śląskich skoro już tak wiele o nich napisano. Ale przekonałem się, że w większości tych dzieł powstańców przedstawiono tak, jakby jeszcze za życia byli wykuci ze spiżu. Może dlatego wolimy dziś czytać o naszych wielkich romantycznych zrywach, od Kościuszkowskiego aż po Warszawskie, a o powstaniach śląskich zapominamy.