"Idee późnych roczników osiemdziesiątych załamały się nagle. Pękły, rozprysły się jak sople na masce historii. Tego dnia, 2 kwietnia 2005 roku o godzinie 21:37, pewna era się skończyła. Nie mieliśmy już po co żyć. Życie bez duchowego opiekuna, guru prawdy było wegetacją na pustyni nihilizmu w morderczym poszukiwaniu ostatnich kropli życiodajnej wody. Pamiętam ten dzień, oczekiwaliśmy w obłędzie na najgorsze, wierząc jednak, że bóg odroczy jego i naszą śmierć chociaż o kilka pomruków czasu(...)"