Człowiek, który ma chrześcijańskie poczucie grzechu, potrafi kochać wszystkich, mimo wszystko. W paradoksalny sposób wyznanie grzechów jest dla niego aktem radości i nadziei. „Spraw, bym usłyszał radość i wesele” — woła Psalmista (Ps 51,10). Skupiać się na swych grzechach i nie liczyć na przebaczenie to tak, jakby zatrzymać się na Wielkim Piątku i nie oczekiwać Zmartwychwstania.