Wywiady zamieszczane na łamach prasy krajowej i zagranicznej były różne: krótkie i długie, zabawne i ponure, mądre i głupie, zmyślone i prawdziwe, autoryzowane i wydrukowane - mimo wcześniejszych ustaleń - bez autorskiej akceptacji. Parę razy telewidzowie przysłali mi wycięte z gazety rozmowy, które zrodziły się w fantazji autorów pytań. Może właśnie dlatego, zachęcony do opowiedzenia zdarzeń, które przypadły na pierwsze półwiecze mego życia, wybrałem formę wywiadu. Tym razem jest on z całą pewnością prawdziwy i na dodatek przez jubilata autoryzowany.