Książka o.Marcina to nie tylko ciekawy zapis zderzenia młodego księdza oblata z niesłychaną różnorodnością świata. To również przypomnienie, że dokładnie każdy z nas jest wezwany do tego, by spakować tobołek i ruszyć z Ewangelią do ludzi. Nauczyć się tego, czego na kartach tej książki na naszych oczach uczy się autor: misje to nie egzotyka, frapujące przygody w buszu, dziwne potrawy i ludzie zupełnie inni niż my. Misje to świat stworzony przez tego samego Boga, pełen ludzi o takich samych jak nasze sercach, zadających sobie w życiu te same pytania. Oni są tacy jak my, to my w zetknięciu z nimi stajemy się inni. Każdy Chrześcijanin musi kiedyś ruszyć z miejsca (czy to do sąsiada, czy do Poznania, czy naMadagaskar), by otworzyły mu się oczy, by zrozumiał Jezusa, który na ewangelizacji spędził całe życie.