Zwierzę na dwóch nogach, tylko bez piórek, w palcie, palące fajkę i przechadzające się bez celu – tak widzi flȃneura XIX wieczny słownik. Dr Beata Świerczewska w swojej świeżo wydanej książce przedstawia tę na wskroś frapującą postać w ujęciu znacznie szerszym (tak szerokim, chciałoby się powiedzieć, jak paryski bulwar), pokazując, że flâneur istniał zawsze, że nie umarł, i że bywa nim każdy z nas.