Dla osób kochających podróże, świat orientu i kulturę Indii z pewnością nie ma już na subkontynencie indyjskim zbyt wielu miejsc dziewiczych, nieodkrytych, ścieżek, których stopa ludzka – bosa czy tez obuta w podróżnicze półbuty – nie dotknęła. Dlatego chociaż Ula Molęda w swojej debiutanckiej powieści wiedzie nas po rzadziej odwiedzanych zakątkach Indii, pełnych wspaniałości i wielokulturowego bogactwa, których próżno by było szukać na pocztówkach czy w ofertach biur podróży, z pewnością na mapach najbardziej wytrawnych podróżników nie będą to „białe plamy”. Z pewnością jednak też fakt, iż autorka wszystkie opisywane przez siebie miejsca odwiedziła osobiście i, jak sama przyznaje, nie potrafiłaby pisać o miejscu, którego wcześniej nie widziała na własne oczy, sprawia, że powieść jej tchnie świeżością i oryginalnością dalekiego orientu.