Nie odszedłem daleko, bo zaledwie kilkaset kroków od toru kolejowego, gdy stanąłem jak wryty. Kilkanaście kroków za mkną z gęstwiny wyłaził na ścieżkę niedźwiedź. Na szczęście ył to niedźwiedź czarny, bardziej łagodny od swego płowego krewniaka. Było to moje pierwsze w życiu spotkanie z niedźwiedziem. W pierwszej chwili zdecydowany byłem uciekać. Ale dokąd? Wiedziałem, że niedźwiedź nie tylko szybko biega, ale także wspina się z łatwością na drzewa. Pamiętałem uwagi Indian, że bez powodu nie atakuje człowieka. Stanąłem więc spokojnie...