Bunkier nasz nie był duży; długi na cztery, szeroki na trzy metry, z jednej strony wysoki na pół metra, a z drugiej- na półtora metra, tak by sufit, pokryty deskami, miał spadek wody. Na środku bunkra, na drucie, wisiała lampa. Ściany wyłożono suchymi belkami. Wzdłuż wyższej stała prycza z desek, którą nakrywaliśmy płótnem namiotowym. Obok wejścia stała kuchnia z budowana z otoczaków. Komin zrobiliśmy z dwóch rur, które na powierzchni przylegały do ziemi. Przy końcu były nieco węższe, by na wypadek ataku wroga nie można było przez nie wrzucić granatu.(fragment książki)