Obwołana przez krytyków "monumentalną" ("The Boston Globe") i "niezwykle romantyczną" (magazyn "New York") "Vera Nabokova" pióra Stacy Schiff przywołuje skrzącą się od anegdot historię jednej z największych pisarskich miłości naszych czasów. Vladimir Nabokov - emigrant, autor "Lolity", "Bledego ognia" czy Pamięci, przemów" - pisał swe książki po pierwsze dla siebie, po drugie dla żony. Very, po trzecie dla nikogo. "Bez mojej żony - zauważył keidyś - nie napisałbym ani jednej powieści". Autorka stworzyła pełen niuansów portret żony artysty, pokazujący, jak kluczowe było w jego hermetycznym życiu małżeństwo, jak niezatarty wpływ wywarło na jego dzieła. Lekko odmalowuje zamieszkiwane przez Nabokova kolejne, tak różne światy...