Jak daleko sięgam pamięcią, Bohdan Skaradziński myślał i pisał o wschodnich sąsiadach Polski, albo, precyzyjniej, Polakach i ich skomplikowanych relacjach z Ukraińcami, Litwinami, Rosjanami i Białorusinami. Od chwili rozpadu sowieckiego imperium niecierpliwie oczekiwał na powstanie w niepodległej Polsce takiej strategicznej koncepcji politycznej wobec Wschodu, która pozwoliłaby nam nie przegapić historycznej szansy. Szansy na przekroczenie zaklętego kręgu historycznych zaszłości, utrudniających, a czasem niemal uniemożliwiających tworzenie nowej perspektywy. Dla dobra Polski, ale także dla dobra wszystkich zainteresowanych.