Kardynała Hozjusza przemilczeć, Zygmunta III oczernić, a księdza Piotra Skargę sprowadzić do roli sejmowego mówcy — oto sposób na pozbawienie Polaków dumy z kontrreformacji, czyli zwycięstwa prawdziwej wiary nad herezjami. A przecież było to zwycięstwo większe niż wszystkie triumfy militarne dawnej Polski. Bo gdyby nie tacy ludzie jak Hozjusz, moglibyśmy już nie być katolikami. Bylibyśmy pewnie jednym z protestanckich narodów Europy, takimi Szwedami czy Holendrami Wschodu. I nie mielibyśmy najważniejszego: prawdziwej wiary i moralności. Zamknęlibyśmy więc sobie bramy do Nieba, a otworzyli „drogę ekspresową" do piekła. Po co więc wówczas miałaby istnieć Polska?