Od 70 lat obowiązuje oficjalna wersja tzw. "pogromu kieleckiego", którego rzekomo dokonał "owładnięty szałem nienawiści do żydowskich sąsiadów tłum polskich antysemitów". Nieżyjący już Krzysztof Kąkolewski 15 lat prowadził własne, drobiazgowe śledztwo, spotykał się ze świadkami, weryfikował dokumenty i doszedł do wstrząsającego wniosku, że pogrom nie był już nawet ubecką prowokacją, ale doskonale zaplanowaną i przeprowadzoną akcją sowieckich i polskojęzycznych służb specjalnych. Udział w takiej akcji przypadkowych osób z ulicy był wysoce niepożądany... Nikt z prawdziwych sprawców nie został oskarżony w pokazowym procesie, a żaden ze skazanych w tym procesie nie brał udziału w zamieszkach...