Z nowych wierszy Macieja Niemca emanuje dziwny spokój. To wielki spokój tragicznej koncepcji ludzkiej egzystencji, spokój, którego zewnętrzne przejawy wydają się typowymi maskami pesymizmu. A więc na pozór wskazuje on na rezygnację, jest znakiem zanurzenia się w rozpaczy. Na pierwszy rzut oka „Kraina wód” opisuje samotność, lęk przed znikomą wartością codziennego trudu poety, mówi o zniechęceniu do monotonii ludzkich doświadczeń. Taki kształt przybrać może dramatyczna walka o sens istnienia, której formą jest poetyckie zmaganie się z nicością. W utworach Niemca nicość posiada podwójne oblicze. Jedno to przerażająca a zarazem kusząca alternatywa codziennego ziemskiego istnienia.