"Władka interesowały wszelkie zjawiska niezwykłe i zagadkowe. Nie dlatego, żeby był oderwanym od życia dziwakiem, który zamyka się w odosobnieniu i stwarza sobie swój własny świat. Wręcz przeciwnie. Zainteresowania dla spraw niecodziennych traktował podobnie jak sport i nazywał gimnastyką umysłową. Był młodym, wysportowanym chłopcem, który doskonale radził sobie w szkole i poza szkołą z kłopotami dnia powszedniego. Na wszystko starczało mu czasu, choć przecież za kilkanaście tygodni miał zdawać maturę. Intrygowały go niezidentyfikowane obiekty latające, osobliwe zdarzenia w rejonie Trójkąta Bermudzkiego, telepatia, tajemnice piramid i zaginionych cywilizacji. Rozpatrując każdą rzecz z rozmaitych punktów widzenia, starał się nie ulegać utartym poglądom i wyciągać własne wnioski, na których budował karkołomne konstrukcje myślowe. Miał umysł dociekliwy i rozpatrywanie tajemniczych problemów, a nawet niektórych spraw na pozór zwyczajnych, wciągało go w tym stopniu, w jakim innych pochłania rozwiązywanie krzyżówek lub układanie magicznego sześcianu. Właśnie w tej chwili zastanawiał się nad taką sprawą na pozór zwyczajną, a stało się to z powodu pszczoły. Patrząc na nią, Władek przypomniał sobie, co czytał kiedyś o budowie oka pszczoły. Wielokątne i pryzmatyczne, stwarza zupełnie inny obraz niż oko ludzkie. Przed kilkoma dniami oglądał film robiony japońskim obiektywem, deformującym filmowane przedmioty tak, że wyglądały one jak odbite w krzywych zwierciadłach. Niby normalna sprawa, pomyślał sobie Władek, a jednak... Gdyby tak zbudować obiektyw na podobieństwo pszczelego oka i zacząć nim filmować, co by z tego wyszło? Władek analizował pomysł we właściwy dla niego sposób, mnożąc stopnie komplikacji"