Jerzy Stuhr nie tylko sypie anegdotami o sławie, która powoduje, że ludzie lubią „kuknąć sobie na Stuhra”, czy o swoich sposobach zniewalania widza, ale także porusza trudniejsze tematy: zwierza się ze swojego stosunku do spraw ostatecznych, mówi o przyczynach odejścia ze Starego Teatru i wymarzonych projektach, których dotąd nie udało mu się zrealizować. Potrafi także podrażnić nasze dusze pisząc o prowincjonalizmie Polaków, o polskich kompleksach.