Na obecną bylejakość języka Justyna Machałowska odpowiada słowem znaczącym, zasobnym w odwołania do rytuału. Sięga też po mity prywatne, opowieści o dzieciństwie, odwołuje się do fantastyki baśniowej. Oczywiście w tej kameralnej liryce trudno nie zauważyć subtelnego humoru, kolokwialnej swobody, małych prowokacji, czyli przekornego igrania z przyzwyczajeniami odbiorcy. Co znamienne, wycofana, ściszona, porzucająca wrzawę codzienną poezja Justyny Machałowskiej posiłkuje się ośmieloną wyobraźnią, bywa, że o surrealistycznym rodowodzie. Rzadko zdarza się debiut tak bogaty w odcienie stylu, mówiący o sprawach istotnych, odpornych na mody poetyckie.