Nie piszę tej pracy dla tych, którym plastyka współczesna jest bliska; dla których spotkania z obrazami Picassa, Matisse'a czy Klee są źródłem głębokich przeżyć... Nie piszę jej tym bardziej dla znawców dziejów sztuki współczesnej... Piszę ją dla tych, dla których obrazy i rzeźby współczesne są czymś obcym i niepojętym, którzy daremnie poszukują w nich tego, co - jak im się zdaje - znajdują u dawnych mistrzów: twarzy i postaci ludzkich ożywionych mimiką i gestem, czytelnie wyrażającymi znajome emocje radości czy zamyślenia, strachu czy rozpaczy; dramatycznych, wzniosłych lub wzruszających scen, sielskich widoków lasów i pól; a przede wszystkim tego, co uważają za piękno: piękna ludzkiego ciała, piękna przyrody, piękna barwnego i wielokształtnego świata.