Czy próbowaliście kiedyś przeczytać wyznania chrześcijańskich świętych? Dajmy na to "Dzienniczek" św. Faustyny czy "Naśladowanie Chrystusa" Tomasza a Kempis? Ja spróbowałam i okazało się, że są one tak przygnębiające i przerażające, że z trudem zdołałam przez nie przebrnąć. Pragnienie bólu, cierpienia, poniżania się i upokarzania wyrażane na każdej prawie stronie ich dzieł jest tak perwersyjne i neurotyczne, że odrzuca mnie od ich lektury. Czy wyrzeczenia świętych mają rzeczywiście moc wyjednania nam zbawienia u Boga? Czy Bóg chrześcijan pragnie cierpień ludzi? Czy chciał cierpienia swojego Syna Jezusa?