Wiersze Goethego niosą zapach, łoskot i szum dionizyjskich doznań. Obok przestrzeni salonu, obok wielu wnętrz kameralnych, domowych i rodzinnych pulsuje w nich inna przestrzeń, właściwa bezdrożom, pustkowiom, a także gospodom, zajazdom, oberżom, piwnicom, gdzie ten Niemiec, urodzony w ojczyźnie wina, kilka kroków od Menu, w sąsiedztwie nadreńskich upraw, zwykł cieszyć się napojem bogów i radować tę szczególną, pogodną, zawsze widomą odmianą braterstwa, jaka łączy ludzi, którzy umieją kochać dobre wino.