"Moim zdaniem myślenie o religii jako o obiekcie czy przedmiocie, który mógłby istnieć niezależnie od ludzkich działań i instytucji społecznych, nie ma większego sensu. Religia nie "robi" nic sama z siebie. Nie posiada własnych środków działania. Jest raczej kategorią interpretacyjną, którą istoty ludzkie przykładają do rozmaitych zjawisk wiązanych z reguły z pojęciami o ostatecznym znaczeniu czy wartości. (...) Główna teza tej książki głosi, że choć spory i dyskusje wokół społecznego znaczenia religii u początków dwudziestego pierwszego wieku pozostają wciąż żywe, to refleksja nad religią w ramach teorii społecznej staje się dość jałowa i kiepsko zorientowana w przebiegu owych sporów i dyskusji. Moim celem jest zatem ustanowienie żywej i owocnej relacji między głównymi przemianami, które zachodzą w ramach społecznych i kulturowych zjawisk określanych mianem "religii" a ich teoretycznymi interpretacjami".