Podobno uczucia odgrywają kluczową rolę w kierowaniu nieskończonym strumieniem decyzji, które musimy podejmować w swoim życiu każdego dnia. Przypuszczenie to rozpoczęło proces poszukiwań, które doprowadziły Autora niniejszej książki do stwierdzenia, że decyzji nie można podejmować, kierując się czystym rozsądkiem. A to dlatego, że większość z nich wymaga nie tylko wyczucia, ale i tzw. mądrości emocjonalnej, którą z kolei dają nam jedynie wcześniejsze doświadczenia. Czy zdajemy sobie bowiem sprawę z tego, że w pierwszych kilkutysięcznych sekundy postrzegania czegoś nie tylko nieświadomie pojmujemy, co to jest, ale także decydujemy, czy się nam to podoba czy nie? Nie sądzę. A tak właśnie działa tzw. poznająca nieświadomość, której magazynem jest ciało migdałowate znajdujące się w ludzkim mózgu. Im silniejsze jest pobudzenie ciała migdałowatego, tym silniejsze utrwalenie przeżyć, które stają się częścią najbardziej niezatartych wspomnień. Jak się okazuje, nasz mózg ma dwa układy pamięci – jeden przeznaczony do rejestrowania zwykłych wydarzeń, a drugi do przechowywania faktów silnie nacechowanych emocjonalnie. To właśnie dlatego „nawet nie potrafimy myśleć” w chwilach przygnębienia, niepokoju czy złości, gdyż w pewnym sensie mamy dwa mózgi, dwa umysły i dwa odmienne rodzaje inteligencji: racjonalną i emocjonalną. Tak się też składa, że sam intelekt nie może wykorzystać w pełni swych możliwości bez udziału emocji. Generalnie rzecz biorąc ludzie koncentrują się najlepiej wtedy, gdy jakieś zadanie wymaga od nich wysiłku nieco większego niż zwykle i są w stanie zdobyć się na taki wysiłek. Jeśli wymagania są zbyt małe, to są znużeni. Jeśli są zbyt duże, to zaczynają się niepokoić. Tylko w strefie, która oddziela znużenie od niepokoju, występuje apogeum ludzkich możliwości, także intelektualnych, nazwane przez badaczy stanem uskrzydlenia.