Propaganda sowiecka, komunistyczna, PRL-owska - jak kto woli - aż kłuje w oczy w tej powieści-relacji z frontu wschodniego II wojny światowej. Bohaterem jest Polak, żołnierz armii gen. Berlinga, który "nie zdążył do Andersa", całkowicie lojalny wobec Związku Radzieckiego i podporządkowany sowieckiej ideologii, obserwujący klęskę hitlerowskich Niemiec w końcowej fazie II wojny światowej. Założę się, że każdemu, kto to przeczytał, nasuwały się skojarzenia z powieścią Przymanowskiego "Czterej pancerni i pies".