Prawie pół wieku upłynęło od tamtej zimowej nocy, a transport, którym dowodził oficer SS Ollenhauer, do dziś nie został odnaleziony. Zaginął. Bez wieści. Mówiąc ściślej-został tak sprytnie ukryty, że mimo licznych prób zlokalizowania go nie udało się natrafić na żaden ślad. A przecież kilka ton złota, waluty, papiery wartościowe, kosztowności, dzieła sztuki...nie rozpłynęły się. A zatem? Skarby, które miały stać się podstawą przyszłego nazistowskiego państwa, muszą gdzieś spokojnie spoczywać. W 47 lat od owej nocy wkraczamy na szlak, którym podążał konwój niemieckich ciężarówek. Pójdziemy tropem nie rozszyfrowanej do tej pory tajemnicy, której kryptonim brzmi: "ZŁOTO WROCŁAWIA".