Uzbrojony w aparat i notatnik ruszyłem do podziemi Urzędu Wojewódzkiego; zobaczyłem, gdzie w razie wybuchu wojny pracowałby prezydent miasta; pchałem georadar, szukając Sediny; pytałem, po co są mosty donikąd w Puszczy Bukowej, znalazłem zapomniany kawałek starego fortu. Okazało się, że Tajemnice Szczecina to nie tylko podziemne miasto, którego tak naprawdę nie ma.