Z pewnością niejednokrotnie graliście w szachy lub przynajmniej dobrze znane są Wam reguły tej prastarej i mądrej gry. Zasady królewskiej gry, ukształtowane na przestrzeni tysiącleci, określając ustawienie i potencjał figur i pionków, tak się zbliżyły do doskonałości, że – możecie mi wierzyć – nic lepszego nie można było wymyślić. Ale stojąc przed potężną, bogato zdobioną szachową budowlą i widząc jej powab i piękno, nie musimy przecież przez cały czas zachowywać się tylko poważnie, a rozrywka i zabawa – wręcz wskazane. Ważne jedynie byśmy korzystali dalej z szachownicy, wybierając między różnymi odmianami szachów. A mamy w czym przebierać. Xiangqi chińskie, szachy Capablanki (z kanclerzem i arcybiskupem), czasami janusowe z dwiema twarzami kardynała i, oczywiście, szachy Fischera. A jeśli pojawią się nowe gry tego typu, to uważam, że pozwolą nam tylko bardziej pokochać szachy, odkrywając przed nami dalsze granice ich wyjątkowego i niewyczerpanego piękna.