Wacław Mejbaum jest profesorem filozofii. Kiedyś był też fizykiem. Zajmuje się głównie teorią poznania i metodologią. "Świnia na sośnie" nie jest jednak rozprawą filozoficzną. Nie daje się w ogóle zaklasyfikować do jakiegoś gatunku literatury. W treści jest kpiną, wielkim żartem z potocznych mniemań i ich naukowych form, kpiną z całego środowiska filozoficznego i siebie samego, kpiną z wartości ważnych dla ludzi i kpiną z poezji. Niektóre wierszyki, przewrotnie nazwane przez autora erotykami, ocierają się o granice wulgarności, podobnie wyeksponowane sentencje. Usprawiedliwia je kontekst.