Historiografia krajowa nie zajmowała się dotychczas postacią Sławoja Składkowskiego. W syntezach dziejów II Rzeczypospolitej temu najdłużej urzędującemu premierowi poświęca się w najlepszym razie parę zdań. W świadomości społecznej utrwalił się raczej stereotyp z „Domku z kart” Emila Zegadłowicza, gdzie Sławoj Składkowski przedstawiony jest w karykaturalnym uproszczeniu… W każdym razie ten stereotyp tępego zupaka, maniaka „sławojek” i radosnego „byczo jest” powszechnie funkcjonuje. Na pewno nie był Sławoj intelektualistą, na pewno zostając premierem znacznie przekroczył próg niekompetencji, ale mimo wszystko takie oceny i charakterystyki wydają się krzywdzące…