Ja i teraz, jak zawsze, Sarajewo przeżywam w deszczu. Nie wiem dlaczego. Ten ciągły sarajewski deszcz wciąż dudni w mojej głowie niby melancholijna melodia rynien. Niech będzie błogosławiony deszcz sarajewski, co prowokacyjnie i zuchwale przylepiał cienkie buźki do zachwycających kształtów dziewczyn mojej młodości. On zmyje krew, popiół i łzy, i rozkrzewi i trawę na mogiłach.Długi, szary deszcz zrodził w końcu tęczę, ale ja jej nie zobaczę. Oczy moje zaniewidziały od długiego oglądania nieszczęścia i ruin. Tracę wzrok, ale i w tym odgaduję jakąś wyższą rację, gdyż moje oczy, niczym oczy puchacza, przyzwyczaiły się oglądać zmierzch i noc...Mile Stojić.